Piękny słoneczny poranek dzisiejszego dnia w Warszawie. Dla wszystkich normalny ,ale dla Courtney to dzień wyjazdu.
Obudził mnie tata z prośbą abym zaczęła się już pakować na co wcale nie miałam ochoty.Lecz zostałam zmuszona bo tata zaszantażował mnie tym , że nie zrobi mi śniadania które tak uwielbiałam w jego wykonaniu.Wstałam i od razu popędziłam do łazienki .Wzięłam szybki orzeźwiający prysznic , który od razu postawił mnie na nogi. Zawinęłam się w ręcznik i ustałam przed lustrem. Mokre włosy lekko wytarłam o ręcznik po czym rzuciłam go gdzieś w kąt. Chwyciłam suszarkę która wisiała na wieszaku. Wysuszyłam włosy i odłożyłam suszarkę.Wzięłam prostownicę i wyprostowałam moje lekko sfalowane włosy. Spięłam włosy w kitka i przeczesałam moją grzywkę zwinnym ruchem palcami. Wyszłam z łazienki i poszłam w stronę mojej garderoby. Jedynym plusem bycia bogatym jest wielka garderoba i masa ciuchów.Postanowiłam ubrać się w miarę wygodnie bo w końcu mam przed sobą trochę godzin w samolocie. Ciężko w mojej szafie było znaleźć coś odpowiedniego bo większość to były sukienki i szpilki owszem znalazło się kilka par trampek dżinsów i t-shirtów ,ale wszystkie były nie za ładne. Kupowałam je jakiś rok temu bo teraz zupełnie przerzuciłam się na kiecki. Wyszukałam sobie <klik> i ubrałam się w to. Przeszłam do pokoju który znajdował się niemal 8 kroków od garderoby . Wyciągnęłam 2 torby z pod mojego ogromnego łóżka i jedną ściągnęłam z szafy.Wróciłam do garderoby i zaczęłam pakować wszystkie rzeczy , niestety nie starczyło mi walizek więc zeszłam po schodach do taty z prośbą o pożyczenie walizki .Tego dnia starałam się być w miarę miła dla taty i dla Maddy. Tata dał mi walizkę a ja z powrotem pobiegłam do garderoby .Dopakowałam ciuchy i zeszłam na śniadanie .
- o której mam lot? - zapytałam taty.
-za godzinę zawiozę cię na lotnisko , ale teraz zjedz śniadanie.
-dobrze.
Zjadłam świetnie przygotowane przez ojca śniadanie i chwyciłam mój telefon który leżał obok mnie.
Mam jeszcze 40 minut więc mam czas aby pożegnać się z moją najlepszą przyjaciółką Rose.
Wybrałam jej numer który był w liście wybierania.
- jesteś w domu ? -zapytałam.
-jasne ,wpadaj.
Naprawdę dobrze jest mieć przyjaciółkę która mieszka od razu na przeciwko siebie.
-wychodzę do Rose , będę za 30 minut - krzyknęłam to taty który był już na górze.
-no to czekam.
Otworzyłam drzwi i wyszłam z domu w stronę domu Rose. Wielki biały dom równy mojemu który stoi na najbogatszej dzielnicy w Warszawie dla mnie nic nowego ,ale dla ludzi którzy tędy przechodzili był to zachwyt. Bez pukania weszłam do domu i przywitałam się z jej mamą , która nie ma nic przeciwko temu , że nie pukam. Taki mamy już zwyczaj z Rose , że gdy idziemy do siebie wchodzimy jak do własnego domu.
-Rose jest w pokoju - powiedziała pani Marta.
Ściągnęłam buty i pobiegłam po schodach do góry. Pokój Rose jest od razu na przeciwko schodów więc szybko do niego weszłam. Rose akurat siedziała przed laptopem i podziwiała jakichś chłopaków których miała na tapecie.Podeszłam do niej i dałam jej całusa w policzek na powitanie. Robimy tak od 6 roku życia.
-o której masz lot ? -zapytała z lekko smutną miną.
-za 20 minut wyjeżdżam , jedziesz mnie zawieść z moim tatą ?
-jasne - uśmiechnęła się szeroko na co pojawiły się jej słodkie dołeczki.
-no to chodź już do mnie.
Chwyciła bluzę i zeszłyśmy na dół.
Pożegnałam się z panią Martą która życzyła mi dobrej podróży i wyszłyśmy.
Tata ucieszył się na widok Rose , bo bardzo ją lubił i zawsze dobrze się z nią dogadywał.
-zaniosłeś walizki do samochodu ? - spytałam.
-tak - posłał mi niezwyczajny uśmiech.
Usiadłyśmy z Rose przed telewizorem i zaczęłyśmy rozmawiać o tym co będzie kiedy już wyjadę , obiecałam jej , że każdego dnia będę do niej pisała lub dzwoniła. A ta obiecała mi , że odwiedzi mnie podczas mojego dwutygodniowego pobytu w Sydney albo w Londynie gdzie będę mieszkała z wujkiem i tym całym zespołem.Nawet nie mam pojęcia kim oni są bo tata sam nie wiedział i nie chciał nic mówić.
-czas się zbierać dziewczyny -krzyknął tata po czym na dół zbiegła Maddy.
-jadę z wami - powiedziała wesoło.
Wyszliśmy z domu i ustaliśmy przed domem , tata w tym czasie poszedł wyprowadzić naszego czarnego mercedesa z jednego z naszych garażów. Wsiedliśmy z samochodu i ruszyliśmy w stronę lotniska. Całą drogę przegadałam z Rose o jej dalszych planach w Warszawie , powiedziała , że ma w planach iść do jakiegoś liceum językowego. Właśnie tak jak kiedyś chodziłyśmy razem na dodatkowy angielski od 8 roku życia do 17 czyli do teraz. Ja muszę zakończyć kurs a ona chce iść do szkoły językowej i zrezygnować z kursu. Po 15 minutach zaparkowaliśmy samochód pod lotniskiem byliśmy w miarę szybko ponieważ nie było żadnych korków a droga wcale nie jest długa. Każdy wziął po jednej walizce i udaliśmy się w wielkich drzwi wejściowych. Na lotnisku jak zwykle wielki tłok i masa ludzi. Przepychanie i wyzwiska normalka. Na wielkiej tabeli lotów nie było mojego lotu co się zdziwiłam.
-tato czemu nie ma lotu do Sydney ?
-bo ty lecisz pierw do Londynu prywatnym samolotem , a potem dopiero do Sydney - uśmiechnął się.
Czas było się żegnać . Najpierw pożegnałam się z Maddy , normalny uścisk i życzenie miłej drogi .Z Rose to samo tylko uścisk był bardziej silny . Podeszłam do taty i mocno go przytuliłam.
A ten szepnął mi na ucho ' to dla twojego dobra kochanie' na co się uśmiechnęłam.
-Jake pomoże wziąć Ci walizki i zaprowadzi cię do samolotu - powiedział tata i wskazał palcem na silnie zbudowanego trochę przy sobie faceta który szedł w naszą stronę .
Przywitałam się z nim i poszłam za nim machając tacie Rose i Maddy.
Podeszliśmy do samo otwierających się drzwi na których widniał napis ' tylko dla upoważnionych'.
Wyszliśmy na zewnątrz , przede mną stał duży samolot bez jakichkolwiek napisów.
Jake wszedł pierwszy do samolotu razem z walizkami i z niego wyszedł
-lecisz sama - powiedział po angielsku.
Weszłam do samolotu i zamarłam.
Samolot był zupełnie ekskluzywny 6 siedzeń , 3 stoliki przy każdej parze siedzeń i mały bar na tyle samolotu. Zajęłam jedno z pierwszych miejsc i zapięłam pasy tak jak mi kazał pilot. Lot minął w miarę spokojnie , zero turbulencji czy czegokolwiek , co chwila stewardessa chodziła sprawdzić do mnie czy czegoś mi nie brakuje. Wylądowaliśmy w Londynie , pilot nie kazał mi wychodzić tylko chwilę poczekać bo zaraz lecimy dalej do Sydney.Po 15 minutach wszedł pilot razem z 2 mężczyznami którzy poszli razem z nim do strefy pilota a za nimi 5 w miarę przystojnych chłopaków. Było 6 miejsc co oznaczało , że któryś będzie musiał usiąść obok mnie. Przywitali się i zaczęli się rozglądać . W ten blondyn powiedział do chłopaka z bujną czupryną 'ej tu jest tylko 6 miejsc i gdzie ja położę moją siatkę z jedzeniem?' po angielsku na co tamten się tylko roześmiał.Blondyn i brunet zajęli miejsca na tyle , chłopak z szelkami usiadł razem z chłopakiem w koszulę z kratkę więc mi pozostał Mulat.
-cześć , mogę usiąść ? - powiedział.
-nie masz innego wyjścia - zaśmiałam się
Mulat co jakąś chwilę zerkał na mnie a gdy przyłapałam go spojrzeniem od razu się odwracał .
Muszę przyznać , że całkiem niezłe z niego ciacho.
Po jakiejś chwili zagadał do mnie.
-jestem Zayn , a ty ?
-Courtney.
-dokąd lecisz ? - zapytał , chociaż chyba tego nie przemyślał .
-tam gdzie ty ? jesteśmy w tym samym samolocie który leci do Sydney - odpowiedziałam mu i zaczęłam się śmiać .
Najwidoczniej zawstydził się bo na jego polikach pojawiły się małe rumieńce.
-no tak , głupek ze mnie - powiedział.
-nie mi to osądzać - powiedziałam ciągle się śmiejąc.
'Zayn nie podrywaj' krzyknął chłopak ubrany w czerwone rurki bluzkę w paski i szelki.
'zamknij się' odpowiedział Zayn.
Resztę lotu rozmawialiśmy sobie tak o wszystkim i niczym i dzięki temu lot minął bardzo szybko.
Gdy tylko wylądowaliśmy wstałam pożegnałam się z Zaynem i resztą i wyszłam.
Przed samolotem czekał już wujek Paul podbiegłam do niego i przytuliłam go na co ten odwzajemnił uścisk.
****
jakoś napisałam i przyszło mi nawet z łatwością :D
przepraszam , że w tej chwili będę taka okrutna i zażądam 20 komentarzy.:<
Super !
OdpowiedzUsuńja juz chce dalej!!;D
OdpowiedzUsuńświetnie się zaczyna, czyżby romansik z Malikiem ? mmm zapowiada się ciekawie, wujek Paul zawsze do usług, zapraszam także do siebie - http://truelove-onedirection.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPisz dalej ! :)
OdpowiedzUsuńSuper<3 czekam na dalszą część :**
OdpowiedzUsuńSuper :D
OdpowiedzUsuńBlog spoko :D
OdpowiedzUsuńAle zmień tło, bo oszaleje...nie widzę literek O.o
Zapowiada się świetnie :D No, tło rzeczywiście trochę przeszkadza w czytaniu, no ale bez przesady.. :D Czekam na kolejny :*
OdpowiedzUsuńŚwietny ! ♥
OdpowiedzUsuńuuuu Zayn ty flirciarzu!!
OdpowiedzUsuńRozdział jest genialny ; )
OdpowiedzUsuńMalik już chyba znalazł sobie dziewczyne ; D
Czekam na next'a ! < 33
Faaaaaaajny ♥
OdpowiedzUsuńCzekam nn ! ; **